„Chciałabym
Ci podziękować za wszystko, za to, że prawdopodobnie nie świadomie pomalujesz
moje życie na jasne barwy” ~Ola Bochenek
Dzień Siódmy, 2023 godzin.
_______________________________
Moje serce podskoczyło do gardła. Jason właśnie.. och!
Siedzę na łóżku z laptopem na kolanach. Czytam „Red”. Świetne fanfiction.
W tle przygrywa mi piosenka Michaela Jacksona. To mój idol, odkąd pamiętam.
A wracając do fanfiction, mogę wam podać adres je…
Ktoś zapukał do drzwi.
Spojrzałam w ich stronę i ujrzałam Selenę.
~Hmm, będzie ciekawie- pomyślałam i niechętnie zamknęłam klapę laptopa.
-Hej Ellie- powiedziała i pośpiesznie pokonała dzielącą nas odległość. Pocałowała mnie w policzek i usiadła na krześle.
Niezręcznie.
-Znowu coś nie tak z Justinem?- zapytałam siadając po turecku nakrywając na siebie kołdrę.
-Nie!- zdziwiła się- przyszłam ponieważ trzeba pielęgnować naszą przyjaźń- posłała mi uśmiech.
To my się przyjaźnimy? Hmm, to super! Zawsze o tym marzyłam… taki żarcik.
-Ano tak! Zupełnie o tym zapomniałam. Wybacz- zagryzłam wargę i wbiłam wzrok w okno naprzeciwko łóżka.
-Może opowiem Ci trochę o sobie?- podekscytowana Selena złapała moją dłoń.
-Tak, tak z chęcią- posłałam jej delikatny uśmiech i ścisnęłam jej dłoń.
-No to może zacznijmy od moich narodzin co?- zaczęła opowiadać.
Życzcie mi powodzenia.
..
-I właśnie tak poznałam Justina- oznajmiła nadal rozmarzony głosem- to chyba koniec.
Westchnęłam. Ta dziewczyna opowiedziała mi całe swoje życie! Koszmar.
-To było romantyczne- zasugerowałam a w duchu przewróciłam oczami.
Wpadli na siebie w hotelu. Ojejku miłość od pierwszego wejrzenia. Fuu.
-No wiem! Ale może teraz pogadajmy o Tobie- poprawiła się na krześle z gracją i znów siedziała prosto.
-Chcesz wiedzieć coś konkretnego?- wyprostowałam nogi i odkryłam się. Wstałam z łóżka i zaczęłam machać rękami. Ścierpły mi już od tego bezruchu.
-Boisz się śmierci?- zamarłam.
-Co?-wybąkałam.
-Boisz się śmierci?- powtórzyła Selena- no wiesz- założyła nogę na nogę- masz raka. Możesz umrzeć.
Mogę umrzeć. Mogę umrzeć. Mogę U.M.R.Z.E.Ć!
Czy ona musiała mi o tym przypomnieć? Musiała przypomnieć, że umrę?
Nie myślałam o tym i wszystko było okej, ale teraz?
Ostrożnie podeszłam do łóżka i rzuciłam się na nie. Ułożyłam głowę na poduszce i skuliłam się przyciągając nogi do brzucha. Wpatrywałam się w laptopa nie dając znaku życia. Poczułam na policzkach mokro. Kurczę! Chyba płaczę. Tylko nie to… jęknęłam w duchu.
-Ellie?- zapytała Selena dotykając mojego ramienia. Wzdrygnęłam się- wszystko w porządku?
Pokręciłam przecząco głową i hmm. Dostałam ataku paniki. Nie umiałam kontrolować moich łez.
-Nie ruszaj się! Zadzwonię po Justina- rozkazała i wyszła.
Taak. Ciekawe gdzie miałabym pójść.
..
Selena wróciła kilka minut później.
-Dzwoniłam do Justina. Zaraz tu będzie.
Posłałam jej pytające spojrzenie
-Ellie nie wiem co się dzieje, więc po niego zadzwoniłam- wzruszyła ramionami.
Przewróciłam oczami i wyprostowałam się. Poprawiłam poduszkę i wysmarkałam nos. Z powrotem położyłam się i nie zwracałam na nic uwagi. Pogrążyłam się we śnie.
„Byłam na łące. Wszędzie kwiaty. Podeszłam do fioletowych i je powąchałam. Nagle ze wszystkich kwiatków zaczęły wylatywać osy. Pełno os, które zaczęły mnie żądlić. Odganiałam je, ale to nic nie dało. Nagle zapanowała ciemność.
SPOSÓB I- moim oczom ukazał się napis z os, a potem przeniosłam się gdzieś indziej.
Leżałam w wannie zupełnie naga. Moje oczy same się zamykały. Walczyłam ze wszystkich sił, aby ich nie zamknąć. Na marne. Utopiłam się.
SPOSÓB II- napis z wody.
Tym razem zobaczyłam jak leżę w szpitalu na łóżku. W mojej sali. Nie miałam włosów… byłam łysa, miałam wory pod oczami i wyschnięte usta! Och, jednak mi się nie udało.
-Nie poddawaj się kochanie. Dasz radę. Nie zostawiaj mnie- spojrzałam na Justina, który siedział przy mnie i całował moją dłoń. Jego obraz zaczął mi się rozmazywać.
Wyłonił się czerwony napis: SPOSÓB III- zaliczony ✔”
Obudziła mnie czyjaś głośna rozmowa. Otworzyłam oczy nadal oszołomiona moim snem. Zobaczyłam Justina kłócącego się z Seleną.
-…dlaczego nie wezwałaś lekarza? Zaraz po niego idę!- krzyknął wymachując rękami.
-Nie idź- szepnęłam, ale i tak usłyszał. Kochany.
Odwrócił głowę w moją stronę i jego twarz chyba złagodniała.
-Boże Ell- powiedział podchodząc do mnie. Ell? Hmm, podoba mi się- co się stało? Wystraszyłaś mnie.
-Przepraszam-powiedziałam i schowałam twarz w dłoniach. Znowu zaczęłam płakałać.
-Ellie? Skarbie co się dzieje?- (Skarbie? Zaraz się rozpłynę) zaniepokojony Justin oderwał moje dłonie od zapłakanej twarzy. Otarł moje łzy i pogładził prawy policzek. Spojrzał prosto w moje oczy- co się dzieje?
Otworzyłam buzie, ale z powrotem ją zamknęłam.
Selena odchrząknęła- to ja już pójdę. Trzymaj się Ellie. Odwiedzę Cię kiedy indziej- wzięła swoje torby- do zobaczenia w domu Justin- i wyszła.
Ponownie na siebie spojrzeliśmy. Justin posłał mi zaniepokojony, ale zarazem słodki uśmiech.
Jest piękny… westchnęłam a Jus bez słowa położył się obok mnie. Lekko się przesunęłam, ale i tak przyciągnął mnie do siebie. Leżałam w jego ramionach opierając się głową o jego klatkę piersiową. Wdychałam jego przyjemny zapach.
-Justin… mogę na Ciebie mówić Jus?- wypaplałam bez pomyślenia.
-Pewnie- odpowiedział i niespodziewanie zawisł nade mną. Popatrzył w moje oczy- Wszystko- buziak- będzie- buziak- dobrze- buziak- obiecuję- buziak- Ci- buziak- to- buziak.
Gdy w końcu wycałował całą moją twarz (oprócz ust) patrzeliśmy na siebie w ciszy, posyłając sobie nieśmiałe uśmiechy.
Położyłam swoją dłoń na karku Justina przyciągając jego twarz do swojej. Potarłam swoim nosem o jego nos a następnie go cmoknęłam. A teraz możecie mi wierzyć, lub nie, ale na policzkach Justina pojawiły się rumieńce. Uśmiechnęłam się do siebie w duchu i przytuliłam chłopaka, który z wielką siłą oddał uścisk.
* Nazwa ff o Justinie wymyślona przeze mnie, na cele opowiadania.
Chce ktoś dedyk?
Proszę wszystkich o skomentowanie :)
świetne! czekam na next!
OdpowiedzUsuńświetny :)
OdpowiedzUsuńTEN- BUZIAK- ROZDZIAŁ - BUZIAK - JEST - BUZIAK - NIESAMOWITY - BUZIAK <3 KC <3 /Twoja kochana Emilka <3
OdpowiedzUsuń